Jak ogarnąć angielskie czasy cz. 1

Dzisiaj krótki wpis, który jest wstępem do serii o angielskich czasach. Mam nadzieję, że ten cyckl pomoże wam w postrzeganiu czasów i zrozumieniu ich użycia.



Zacznijmy od obalenia wielokrotnie powielanego mitu, że angielski ma 12 czasów. To stwierdzenie jest tylko częściowo poprawne. Owszem, w angielskim występuje 12 form, które potocznie nazywamy czasami, ale ten język, tak jak i polski, rozróżnia tylko trzy aspekty czasowe – przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Say what? :-o

Jeżeli tak naprawdę w angielskim są tylko 3 czasy, to dlaczego nam Polakom jest tak ciężko połapać się w tych 12 formach i je opanować? Różnica polega na tym, jak rozumiemy rzeczywistość, w jaki sposób te 3 podstawowe aspekty się ze sobą łączą w naszych głowach i co stanowi kategorię uzusu językowego. W języku polskim nie ma formy, która łączy w sobie przeszłość i teraźniejszość, tak jak robi to Present Perfect w angielskim, dlatego kiedy się go uczymy i chcemy go przetłumaczyć, używamy albo naszego czasu przeszłego I haven’t had a coffee yet.’ ‘Jeszcze nie piłam kawy.’ lub czasu teraźniejszego I have lived here for 5 years.’‘Mieszkam tu od 5 lat.’. Podobnie nie ma u nas osobnej kategorii na bardziej czy mniej konkretne plany/ustalenia/zamiary, podczas gdy Anglik takie coś rozróżnia i dlatego powie I’m seeing my friend tomorrow.’ ale I’m going to travel to Brazil next year.’. W przypadku zdania o spotkaniu z przyjacielem native speaker myśli sobie o tym, że już się dogadał z kumplem w sprawie tego gdzie, kiedy i o której się z nim spotka (konkrety), podczas gdy podróż do Brazylii jest u niego dopiero w sferze zamiarów i jeszcze nic ku jej realizacji nie poczynił (mniej konretów), stąd dwie różne formy, które w polskim są wyrażone jednym czasem teraźniejszym, odpowiednio ‘Spotykam się jutro z koleżanką.’ i ‘Zamierzam pojechać do Brazylii w przyszłym roku.’ .


Pomimo wyraźnych różnic, mamy też kilka podobieństw w rozumieniu rzeczywistości. Zarówno Polak, jak i Anglik, kiedy mówią o wydarzeniach sprzed np. 5 lat, użyje czasu przeszłego. 5 lat temu mieszkałam w Warszawie.’ ­– będzie po angielskuI lived in Warsaw 5 years ago.’. Kiedy mówimy o seansie w kinie, to zarówno my, jak i osoby anglojęzyczne korzystamy z czasu teraźniejszego w celu wyrażenia czegoś, co będzie miało miejsce w przyszłości. ‘Film zaczyna się o 20.’ to po angielsku The movie starts at 8pm.’.


Jak się zatem uczyć angielskich czasów? Cały wic polega na tym, aby wypunktować podobieństwa i różnice, i, uwaga, uwaga, ich nie kwestionować. Mówienie, że to jest głupie, czy nie ma sensu, w niczym nie pomoże. Bez względu na to, jak mocno pragniemy uświadomić Anglikom, Amerykanom, Australijczykom, itp. oczywiste braki w ich rozumieniu rzeczywistości (😊), jakoś nie widzę tego, by te 372 miliony osób, dla których angielski jest językiem ojczystym [pl.wikipedia.org/wiki/Lista_najczęściej_używanych_języków_świata, z dn. 21.03.2021] zmieniło się pod naszym naciskiem. Nie ma też sensu zadawanie pytań ‘Ale dlaczego?’ i doszukiwanie się w tym logiki po naszemu. Prawda jest taka, że inne kultury i systemy językowe kreują inne postrzeganie świata i zwyczajnie musimy przyjąć, że tak po prostu jest, a co za tym idzie, spróbować zacząć myśleć po cudzemu. Jeśli powyższe argumenty was nie satysfakcjonują i nadal szukacie ukojenia, pomyślcie o tym, jaką katorgę przechodzi biedny native speaker angielskiego, kiedy uczy się polskiego. Nie tylko musi nauczyć się naszego (lepszego 😊) postrzegania rzeczywistości, ale również ogarnąć wszystkie końcówki fleksyjne pod kątem rodzajów i liczb w różnych czasach i dla różnych części mowy, a do tego zrozumieć, co to jest deklinacja i koniugacja. I z tą optymistyczną wizją odsyłam was w kierunku książek z angielskiego. Niech wam angielski lekkim będzie! Do zobaczenia w następnym wpisie.

0 comments

Recent Posts

See All